niedziela, 17 maja 2015

`One last time`

Świat nie sypie mi się z rąk, nie wyrywam włosów z głowy, nie szlocham przeraźliwie głośno. Gdy tylko ujrzałam tę kopertę wiedziałam, że nadeszło to co było nieuniknione. Ta informacja nie uszczęśliwiła mnie, ale nie sprawiła także, że oszalałam. Chyba to okazało się dla mnie jedynym zaskoczeniem - moja reakcja. Przecież to tylko skrawek papieru i wszystkie wspomnienia, które powróciły po tym gdy go ujrzałam nie mialy już kompletnie znaczenia. Wszystko przeminęło. Ale wiedziałam jedno... Ostatniego dnia lipca będę w Monachium i to nie przyniesie nic dobrego. 

***

Wieczór jest dżdżysty, wciągam monachijskie powietrze nozdrzami tak jakbym za sekundę miała zostać pozbawiona powietrza. Chyba tak będzie, ale nie za sekundę. Drogę do tego niewielkiego mieszkania w centrum Monachium znam na pamięć. Sprawnie poruszam się po stolicy Bawarii. Dlatego też bez wahania w przeciągu 10 minut docieram na miejsce, czuję spokój. Wiem, że Diany nie będzie. Jest tradycjanolistką, nie pozwoli na to aby cokolwiek zepsuło jutrzejszy dzień. Tej nocy będzie spała u swojej siostry. Naduszam numer 5 na domofonie. Wiem, że otworzysz bez pytania, nigdy nie interesujesz się tym kto dzwoni. Gdy pukam do drzwi, jestem pewna tego co robię. Otwierasz je, a na Twojej twarzy zaczyna malować się zaskoczenie w chwili w której dociera do Ciebie kto stoi tuż przed Tobą. Nie mówisz nic, po prostu obejmujesz i mocno przyciskasz do piersi. Nie wiem czy tego właśnie oczekiwałam, ale niewątpliwie jest to dobry znak. Twoje bladoniebiskie tęczówki wciąż mierzą mnie od stóp do głów i w końcu padają słowa - Już myślałem, że się nie pojawisz ... - na moją twarz wpływa delikatny uśmiech, pamiętasz ... Bez zbędnych grzeczności prowadzisz mnie do salonu, przynosisz butelkę wina i zaczynamy rozmawiać. Ja wiem, że ją kochasz, Ty wiesz, że ja jestem tego świadoma. Rozmawiamy dalej. Kochamy się. Bardzo się kochamy, ale nie jest nam dane. Jak ogień i woda. Dwa żywioły. Próbowaliśmy dokładnie dwanaście razy, nigdy nie wypaliło. Ale to jest prawdziwa miłość. Nie miałam Ci nigdy za złe tego, że poznałeś Dianę, bo dzięki Tobie poznałam Markusa. Ta poplątana sytuacja łączyła się w piękną i na dodatek logiczną całość. Kochaniem było także zezwolenie na odejście. Obydwoje pozwoliliśmy sobie na to bo ta miłość przecież nas spalała. Była jedna umowa. Umowa, która się spełni w przeciągu kilku następnych minut. Ciągniesz mnie w stronę sypialni i wiem, że za chwilę po raz ostatni w życiu spędzimy wspólnie noc, a potem będziemy gadać aż do 6 albo i dłużej. Wstaniemy rano, dostanę buziaka na pożegnanie. Wrócę do Markusa, a Ty już na zawsze wrócisz do Diany ... 

***

Diana Schroder i Severin Freund mają przyjemność zaprosić Panią Larissę Schenster na uroczystość zaślubin, która odbędzie się dnia 01 sierpnia 2015 o godzinie 15:00 w Kościele pod wyzwaniem świętego Maurycego w Monachium. Po ceremonii zapraszamy na przyjęce weselne w Restauracji Rozmaryn przy Freisetzungstrasse 55