czwartek, 26 marca 2015

`Help, I have lost myself again`

Spoglądam na oblane słońcem miasto, przyroda krzyczy z radości, ponieważ znów budzi się do życia, ale ja w środku ponownie umarłam. Kubek parującej herbaty stoi na parapecie, który niegdyś dostałam od Ciebie. Zostań przy mnie krzyczą moje myśli, ale przecież Ty już mnie zostawiłeś. To już dawno był koniec. Nie wrócisz. Nie wrócę też ja, bo bez Ciebie nie potrafię odnaleźć drogi powrotnej do samej siebie. Jedna godzina zniszczyła wszystko doszczętnie. Wszystko co miałam, czyli Ciebie ...

- Czy Ty do reszty oszalałaś ? Pieprzyłaś się z moim najlepszym przyjacielem ? Co Ci odbiło ? - czujesz jak się kurczysz w sobie i nie możesz już swobodnie oddychać. Masz wrażenie, że całe powietrze uleciało z pomieszczenia w którym się znajdujecie. Chłopak wlepia w Ciebie brązowe tęczówki, ale one nie są wypełnione furią, tylko żalem i bezradnością. Dostrzegasz jak po jego twarzy zaczynają ściekać pojedyncze łzy, ale wiesz, że nie możesz chociażby spróbować ich otrzeć, nie pozwoli Ci na to. Zaczynasz się trząść, całe Twoja uwaga skupia się na nim, ale jednocześnie odlatujesz myślami w zupełnie inne miejsca. Historia lubi się powtarzać ... Skoczek wciąż spogląda na Ciebie, jest bezradny. Widzisz jak walczy sam ze sobą, jak bardzo próbuje się powstrzymać przed tym żeby po prostu wziąć Cię w ramiona. Wrócił dopiero ze zgrupowania, było udane. W końcu uzyskał szansę na to żeby wystartować w zawodach Pucharu Świata a Ty wszystko dokumentnie spieprzyłaś. Przez dłuższą chwilę jeszcze milczycie oboje, aż nagle on wstaje i zaczyna krzyczeć - Idź stąd ! Nie chcę na Ciebie patrzeć ! Nie chcę o Tobie myśleć ! Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego ! Brzydzę się Tobą i Twoim zachowaniem - ociera łzy a jego oczy płoną wściekłością - Nigdy więcej nie chcę Cię widzieć ! A jeśli kiedykolwiek się jeszcze spotkamy to masz się do mnie nie odzywać, nawet nie spoglądaj w moją stronę. To jest koniec. K O N I E C ! - każde jego słowo wbija się w Twoje serce jak szytlet, zaczynasz głośno szlochać, ale on na to nie reaguje. Odwraca się na pięcie i wychodzi z pokoju. Zostałaś powietrzem, nic nie znaczącym pyłkiem kurzu. To naprawdę koniec, on już nie wróci

- Ten młody skoczek z Niemiec stawia pierwsze kroki w Pucharze Świata - słyszysz głos komentatora, od razu zwracasz uwagę na ekran. Widzisz jak odpycha się od belki, jak sunie po najeździe, wybija się z progu i nagle ... Nagle cały Twój świat rozpada się na kawałeczki. Wydaje Ci się, że to co widzisz wydarza się w zwolnionym tempie. Masz wrażenie, że jego sylwetka lecąca po zeskoku niczym bezwładna marionetka jest po prostu wytworem Twojej wyobraźni. Nie jest. Już za chwilę znajduje się przy nim kilku ratowników medycznych i kadrowy lekarz. A on leży. Przekładają go na nosze, zaczyna się ruszać, łapie się za lewą rękę. Charakterystycznie wykrzywia twarz w grymasie, medycy usztywniają mu kręgosłup. Zostaje zniesiony na noszach z zeskoku, macha prawą dłonią do kibiców. Dopiero po tym wszystkim czujesz, że po Twojej twarzy spływają strumienie łez, nie umiesz się uspokoić. Masz wrażenie, że Twoja głowa zaraz eksploduje od nadmiaru myśli i emocji. Nie możesz się powstrzymać przed tym żeby zadzwonić, ale wiesz, że nie możesz. Próbujesz dowiedzieć się czegokolwiek.

- Nie powinnaś tutaj przyjeżdżać - szepcze Ci swoim szorstkim głosem do ucha, jednocześnie obejmując Cię mocno w pasie. Czujesz jak Twój żołądek wykonuje niebezpieczny przewrót i wiesz, że to jest To. Bo tylko z nim czujesz się tak wyjątkowo. Tańczycie, oddajecie się muzcye i wiecie, że każdy Was obserwuje. Chcesz protestować, ale nie potrafisz bo próbujesz wykorzystać każdą chwilę z nim, wycisnąć z niej jak najwięcej. Obydwoje jesteście pijani, wiesz o tym. Znasz go aż za dobrze, on Ciebie też. Ulegasz mu jak zawsze, nigdy nie potrafiłaś mu się oprzeć. W końcu ciągnie Cię za sobą, wychodzicie z klubu. Idziecie prosto jego hotelowego pokoju. Oddajesz się mu bez żadnych oporów. On obyspuje Twoje ciało milionami pocałunków. Czuje się tak jak kiedyś i nie chcesz tego przerywać. Chcesz żeby to trwało w nieskończoność, gdy ostatecznie wchodzi w Ciebie jednym zdecydowanym ruchem, jęczysz głośno z nadmiaru rozkoszy. Nie potrafisz już dłużej się powstrzymać przed okazywaniem jak bardzo brakowało Ci tego co właśnie się wydarzyło. Spoglądasz wprost w jego brązowo - zielone oczy i szepczesz cicho, jakby bezradnie Tęskniłam za Tobą ... On nie odpowiada, zamyka Twoje usta kolejnym pocałunkiem. Kiedy jest już po wszystkim, on wstaje i mówi - Myślę, że powinnaś już wyjść ...

To wszystko już nigdy nie wróci, żadna z tych pojedynczych pięknych chwil, jedyne co pozostało to setki pięknych wspomnień, których chciałoby się nie mieć. Pozostał ból, rany nie do zalepienia i całe nie przespane noce. Nigdy. Już nigdy się nie odnajdę ...


~~~

what the fuck 

niedziela, 15 marca 2015

`This is what it feels like ...`

Czy pamiętasz jeszcze o mnie ? Czy pamiętasz jeszcze o nas ? A może nieudolnie starasz się zapomnieć przed pójściem spać ? Dokładnie tak samo jak ja... Może coś w tym jest. W tej wszechogarniającej, pokręconej teorii wszechświata. Wydaje się nam, że wiemy wszystko a tak naprawdę nie wiemy nic. Nigdy nie wątpiłam w to co nas łączy, ale nasza historia potoczyła się zupełnie inaczej. Uzupełnialiśmy się pod każdy względem, ale to nie wystarczyło aby przetrwać. Tak naprawdę nie wiem kiedy wszystko się zepsuło. Nie wiem kiedy się rozeszliśmy. Nie wiem kiedy nasze uczucia odleciały w niebyt. Wszystko co nas łączyło przestało mieć jakiekolwiek znaczenie, ale tylko w tym realnym świecie. Coś, jakaś nutka niepokoju w sercu nie pozwalała mi o Tobie zapomnieć. A może to tylko i wyłącznie sentyment ? Nigdy nie pozwolę Ci odejść - powiedziałam gdy ostatni raz się widzieliśmy. Myślisz, że kłamałam bo nie widzieliśmy się od dwóch lat. Ale przecież Ty nie odszedłeś, wciąż tu jesteś. Przycupnąłeś w tej malutkiej części mojego poobijanego serca i nie chcesz jej opuścić. Kiedyś się kochaliśmy. To było szaleństwo. To była gra. Jednak wszystko traci znaczenie wobec prozy życia, która musiała nadejść. Obłąkanie w miłości nie wystarczy, szczególnie gdy ta miłość jest toksyczna.

A nasza była ...

Nie mogę przestać o Tobie rozmyślać bo przecież to właśnie toksyczne miłości sprawiają, że tracisz kontrolę nad wszystkim co Cię otacza. Chyba nie potrafię bez Ciebie żyć, ale przecież doskonale sobie radzę. Studiuję wymarzony kierunek, pracuję dorywczo i spotykam się z przyjaciółmi. Niczego mi nie brakuje. Mimo wszystko brakuje mi Ciebie. Nasza miłość była niezdrowa, ale nigdy nie wariowałam bez Ciebie ani z Tobą. Nigdy nie płakałam z zazdrości, można by rzec, że byłeś mi obojętny. To chyba tak wygląda. A może to właśnie o to chodzi ? Miłość to ten wewnętrzny spokój. Połączenie dwóch przeciwnych żywiołów daje nam wynik zerowy. A jednak, ten żar wciąż się tli gdzieś wewnątrz mnie...

Czym jest wszystko kiedy tak naprawdę nie masz nic ?

Widzę jak dobrze sobie radzisz, jak każdy kolejny skok prowadzi Cię ku drodze na szczyt. Obserwuję każdy wzlot i upadek. Układasz cegiełkę po cegiełce. Dochodzisz do perfekcji. Budzisz zachwyt tysięcy kibiców. Jesteś niczym Martin Schmitt albo Adam Małysz. Najpierw szereg miejsc na podium, potem medale w Falun, szereg zwycięstw w Skandynawii. Pozostało tylko nałożyć wisienkę na szczyt tortu w Planicy. Wierzę bardzo mocno w Twój sukces. Wiem, że zwyciężysz. Pracowałeś na to wszystko latami w pocie czoła. Pracowałeś na te osiągnięcia kosztem wielu wyrzeczeń.  Kosztem nas ? 

Wspiąłeś się na szczyt a mi nie pozostało już nic ...

~~~

No cóż, tak jakoś wyszło mi spod ręki, I guess. Moje feelsy mnie przerastają !